Urodziłem się w Polsce w dawnej stolicy (i nie jest to Kraków) w 30. rocznicę Inwazji na Normandię i nie zamierzam się stąd wynosić. Kaczka w końcu straci orientację i zanurkuje... dupą.
Pewnego dnia zakupiłem cyfrowy aparat. Z początku był to kompakt umożliwiający pracę w trybach bardziej zaawansowanych modeli z wyższej półki. Niestety brakowało mu możliwości rozbudowy, a obiekty często zjeżdżały z kadru, zanim ten przygotował się do strzału.
W końcu zaszalałem i w 2005 roku zanabyłem metodą kupna moją pierwszą lustrzankę cyfrową. Spośród modeli 350D, 20D i D70 wybrałem body Canon 20D. Wtedy za te pieniądze można było kupić 350D z gripem, lampą i dwoma kitowymi szkłami. Jednak wybór był słuszny, szef poratował mnie starym obiektywem i w ten oto sposób zaczęła się moja przygoda z fotografią cyfrową na serio i mniej serio. W każdym razie już nikt lub nic nie zdążyło się odwrócić przed klapnięciem lustra.
W międzyczasie trafiłem na forum dla malkontentów, czyli Canon-Board.info, skąd - poważnie zniesmaczony - wyniosłem się razem z kilkoma wartościowymi ludźmi. Zaowocowało to ciekawą znajomością, wspólnymi plenerami i pogaduchami. W końcu założyliśmy malutkie forum, gdzie fotografia wiedzie prym w nieskażonej idiotyzmem czy debilizmem formie.
Po 3 latach dochrapałem się kilku szkieł i przesiadłem się na pełnoklatkowy model Canona, czyli 5D. 20D pozostał w zestawie jako serwisowy, a póki co korzysta z niego moja siostra i jej mąż, a mój szwagier.


